Umów konsultację

Bezpłatna wycena w 24h

Najczęstsze błędy w Google Ads — 7 rzeczy, które przepalają budżet (z praktyki)

Najczęstsze błędy w Google Ads — 7 rzeczy, które przepalają budżet (z praktyki)

Google Ads23 maja 20269 min czytania

Po latach prowadzenia kampanii Google Ads dla sklepów i firm usługowych mam jedną obserwację, która wraca w niemal każdym audytowanym koncie: to nie kampanie są zepsute, tylko fundament, na którym stoją. Algorytm Google jest dziś tak agresywnie automatyczny, że szansę „dokręcania w trakcie" praktycznie odebrał ręcznym ingerencjom — wszystko rozstrzyga się przed startem i w warstwie danych. Poniżej wypisuję błędy, które widzę najczęściej, posortowane od najgroźniejszego.

1. Brak poprawnego pomiaru konwersji — fundament, którego nikt nie sprawdza

To absolutny numer jeden. Jeśli konwersje w Google Ads liczą się niepoprawnie, wszystko, co dzieje się powyżej, jest oparte na zafałszowanych danych. Performance Max optymalizuje pod sygnał, który dostaje — jeśli sygnał jest zaniżony o 30%, optymalizacja zmierza w złym kierunku, niezależnie od tego, jak długo pracuje.

Najczęściej widzę trzy warianty tego problemu:

  • Pomiar tylko w przeglądarce — po blokadach iOS, ITP w Safari i rozszerzeniach adblock część konwersji nigdy nie wraca do Google. Algorytm uczy się na 60–80% danych zamiast 100% i optymalizuje pod niepełny obraz.
  • Podwójne liczenie — w sklepach (zwłaszcza na Shoper) zdarzenia zakupu wpięte przez kilka aplikacji jednocześnie raportują tę samą sprzedaż wielokrotnie. ROAS w panelu wygląda świetnie, ale w księgowości pieniędzy nie ma.
  • Konwersje, które nigdy nie odpaliły — formularz przeniesiony, thank-you page zmieniona, a tag konwersji nie został zaktualizowany. Konto przez tygodnie pokazuje zero konwersji, a kampania uczy się na pustce.

Naprawa zwykle wymaga porządnego pomiaru serwerowego (Conversions API) i jednego źródła prawdy zamiast pięciu wpiętych narzędzi. To pierwsza rzecz, którą robię w każdym koncie, które przejmuję.

2. Performance Max odpalony bez sygnałów

Performance Max to świetne narzędzie — pod warunkiem, że algorytm dostaje sygnały, na których może się uczyć. Najczęstszy błąd: odpalenie PMax na nowym koncie z dziennym budżetem 50 zł i listą odbiorców liczoną na palcach jednej ręki. Po dwóch tygodniach właściciel rezygnuje, bo „PMax nie działa". Nie chodzi o PMax — chodzi o to, że nie miał z czego się uczyć.

PMax potrzebuje minimum trzech rzeczy do startu: poprawnego pomiaru konwersji (patrz wyżej), sensownych sygnałów odbiorców (listy klientów, własne audience'y, listy remarketingowe) i budżetu pozwalającego na minimum 30–50 konwersji miesięcznie. Bez tego goni cienie i przepala budżet na losowy ruch.

3. Brak wykluczeń i negatywnych słów kluczowych

Kampanie w wyszukiwarce bez listy wykluczeń to dziurawy worek. Twoja reklama na „buty sportowe" wyświetla się na „buty sportowe darmowe" albo „buty sportowe za 50 zł" — i ktoś klika, bo właśnie tego szuka. Ty płacisz za kliknięcie, on wychodzi, bo Twoje produkty są droższe.

Listy negatywnych słów kluczowych powinny być budowane od pierwszego dnia kampanii i aktualizowane co tydzień na podstawie raportu wyszukiwań. To brzmi nudno, bo nudne — ale to jedno z największych źródeł oszczędności w kontach, które przejmuję po innych agencjach. Czasem same wykluczenia obniżają CPA o 20–30%.

4. Mylenie kliknięć z przychodem

„Mamy 12 tysięcy kliknięć w tym miesiącu" — i co z tego? Kliknięcie nie jest wartością. Nawet konwersja w panelu nie jest wartością, jeśli liczy się błędnie albo dotyczy mikrokonwersji (zapis do newslettera) zamiast realnej sprzedaży.

Metryka, na której patrzę u klienta, to przychód i koszt pozyskania klienta w odniesieniu do marży. ROAS x4 brzmi świetnie, ale jeśli marża na produkcie wynosi 15%, to po odjęciu kosztów reklamy jesteś pod kreską. Z drugiej strony ROAS x2 na produkcie z 60% marżą to świetny wynik. Bez tej perspektywy raporty Google Ads są zwodnicze.

5. Feed produktowy zostawiony „jak jest" (sklepy)

Max Mazurkiewicz

Max Mazurkiewicz

Founder

POTRZEBUJESZ SPERSONALIZOWANEJ WYCENY?

Chcesz się na coś zdecydować ale od nadmiaru możliwości boli głowa? Skontaktuj się z nami, dobierzemy rozwiązanie do potrzeb Twojej firmy.

Umów się na konsultację

W e-commerce o wyniku kampanii Shopping i PMax w 80% decyduje feed produktowy. Bez optymalizacji feedu nawet największy budżet nie poprawi sytuacji. Domyślny eksport ze sklepu (Shoper, IdoSell, WooCommerce) jest poprawny technicznie, ale tytuły, atrybuty i kategorie rzadko są zoptymalizowane pod intencję zakupową.

Każda platforma ma swoją specyfikę — pisałem osobno o ograniczeniach IdoSell i bolączkach Shopera. Wniosek wspólny: zanim ruszysz kampanię, popraw feed. To często godzina pracy, która zmienia więcej niż tysiąc złotych dosypanego budżetu.

6. Brak segmentacji według marży

Jeden Performance Max na cały sklep to kolejny klasyk. Produkty o marży 5% i 60% w jednym worku — algorytm goni przychód widoczny w panelu, a nie Twój zysk. Bestsellery z niskiej półki cenowej zjadają budżet, bo łatwo się sprzedają, a produkty premium z dobrą marżą nie dostają wystarczająco impresji.

U klientów e-commerce rozbijam PMax na minimum dwie kampanie: produkty wysokomarżowe i niskomarżowe, z różnymi budżetami i celami ROAS. To prosta zmiana, która często samodzielnie poprawia rentowność konta o kilkanaście procent — bez dotykania stawek.

Konkretny przykład: niedawno przejąłem konto sklepu z asortymentem ok. 800 produktów. Jeden PMax na wszystko, ROAS w panelu pokazywał 5,2 — pozornie nieźle. Po rozbiciu na trzy kampanie (produkty premium, średnia półka, wyprzedaż) ROAS na produktach premium wzrósł do 8,9, a kampania wyprzedażowa zeszła do 2,8 i mogła zostać ograniczona budżetowo. Średni zysk konta wzrósł o ok. 25% w drugim miesiącu — bez zmiany budżetu reklamowego, tylko z lepszą strukturą.

7. Zaufanie automatom bez kontroli

Google Ads sam podpowiada rozszerzenia, sugeruje słowa kluczowe i włącza „rekomendacje optymalizacji". Część z tych sugestii ma sens. Inne — szczególnie automatyczne dodawanie szerokiego dopasowania słów kluczowych — potrafią rozwalić kampanię w ciągu kilku dni i wyciągnąć z konta tysiące złotych.

Sugestii z panelu nigdy nie akceptuję bez analizy. Domyślnie wyłączam automatyczne stosowanie rekomendacji. Algorytm działa najlepiej tam, gdzie ma jasne ramy, a nie tam, gdzie sam ustala zasady.

8. Brak alertów i monitoringu konta

Konto Google Ads zostawione bez alertów to bomba zegarowa. Konwersje mogą przestać się odpalać po jakiejś zmianie na stronie — i przez tydzień nikt tego nie zauważy, bo nikt nie zagląda do panelu codziennie. W tym czasie kampania pali budżet, ucząc się pod zero konwersji, a algorytm dosłownie „resetuje" wcześniejszą naukę.

U każdego klienta wpinam minimum trzy alerty: spadek dziennych konwersji powyżej 30% dzień do dnia, brak odpalenia konwersji przez ostatnie 24 godziny i przekroczenie zaplanowanego budżetu miesięcznego. To prosta konfiguracja w skryptach Google Ads albo zewnętrznym narzędziu — i jedyna rzecz, która ratuje konto, gdy coś się zepsuje na stronie po godzinach.

Co z tego wynika

Jeśli prowadzisz Google Ads i wyniki Cię frustrują, w 90% przypadków problem nie leży w samych kampaniach — leży w danych, którymi je karmisz. Zanim zwiększysz budżet albo zmienisz agencję, sprawdź pomiar konwersji, feed produktowy i segmentację. To tania robota, która często zmienia więcej niż dosypanie pieniędzy. Jeśli masz ruch z SEO, sprawdź też, jak organic zasila remarketing i obniża CPA — ten efekt jest często niewidoczny w GA4, ale realnie zmienia wyniki konta.

Jeśli chcesz, żebym to zrobił za Ciebie — umów bezpłatny audyt. Pokażę konkretnie, co naprawić, zanim dołożysz złotówkę do budżetu reklamowego.

Najczęściej zadawane pytania

Tak, są dwa szybkie sprawdzenia. Pierwsze: porównaj liczbę konwersji w Google Ads z faktyczną liczbą zamówień z panelu sklepu w tym samym okresie. Jeśli różnica jest większa niż 10–15%, masz problem. Drugie: w Google Tag Assistant sprawdź, czy zdarzenie konwersji odpala się dokładnie raz przy zakupie (a nie zero razy lub kilka). To dwie minuty pracy, które ujawnią najgroźniejsze błędy.

Standardowo 3–7 dni pracy: audyt obecnego pomiaru, wdrożenie poprawek (najczęściej server-side tracking i Conversions API), walidacja danych przez 2–3 dni po wdrożeniu. Sam algorytm potrzebuje dodatkowo 1–2 tygodni nauki na nowych danych, zanim wyniki się ustabilizują.

Nie. PMax dobrze pracuje przy minimum 30–50 konwersjach miesięcznie na koncie i poprawnym pomiarze. Małe sklepy z niskim wolumenem często osiągają lepsze wyniki na klasycznym Shopping i Search z ręczną kontrolą. PMax warto włączać, gdy masz już skalę i dane do nauki.

Zawsze feed. Najlepiej zoptymalizowana kampania na słabym feedzie wyświetla produkty na zapytania, które nie kupują — i przepala budżet. Najgorzej skonfigurowana kampania na świetnym feedzie wciąż dowozi sprzedaż. Dlatego w każdym projekcie zaczynam od porządku w Merchant Center, dopiero potem dotykam struktury kampanii.

Max Mazurkiewicz
Max Mazurkiewicz
Founder
Digital marketing expert